Odkąd wydałam swoją baśń dla dorosłych, „Sto siedemdziesiątą pierwszą podróż Bazylii von Wilchek”, często jestem pytana, o co chodzi z tym rzadkim gatunkiem literackim. Odpowiedź jest całkiem prosta – formuła baśni wyrasta z moich osobistych doświadczeń. Urodziłam się w górach i od dziecka słuchałam magicznych opowieści silnych góralskich kobiet. Zapadły mi głęboko w serce i …
Archiwum kategorii:Recenzje
Bhutańskie kino, Miód dla dakini, recenzja
Z okazji Festiwalu Pięciu Smaków do Polski zawitało bhutańskie kino (link), a kto czytał moją powieść, ten wie, że jej akcja toczy się właśnie w Bhutanie. Jasne było, że się wybiorę, szczególnie że polska premiera przypadła na dzień po moich urodzinach! W Krakowie grają go w Kice, niedużym offowym kinie, w którym jest salka na …
Bhutan. Chcę pojechać do Królestwa Grzmiącego Smoka
Wciśnięte między Chiny i Indie, malutkie Królestwo Bhutanu zafascynowało mnie na początku 2013 roku, kiedy król Jigme Khesar Namgyel Wangchuck ogłosił, że jego rolnictwo będzie w pełni ekologiczne. Bhutan był pierwszym państwem na świecie, które to otwarcie zdeklarowało. Organiczne uprawy, jako naturalne dobro narodu, zostały wpisane do konstytucji, co skutecznie zamknęło drogę szkodliwym korporacjom typu …
Czytaj dalej „Bhutan. Chcę pojechać do Królestwa Grzmiącego Smoka”
Jak zostałam producentką filmową (albo prawie)
Fale na wodzie mają w sobie magiczną moc. Wrzucasz kamyk w jednym miejscu, a on porusza spokojną toń, wprawia ją w drżenie całkiem gdzie indziej. Pierwsze koło. Drugie koło. Trzecie koło. Tak po kręgach rozchodzi się treść, przemieniając się w coś zupełnie innego, interpretując samą siebie. Kiedy w 2015 roku dla żartu zaczęłam spisywać historię …
Czytaj dalej „Jak zostałam producentką filmową (albo prawie)”
Ostatnia rodzina, nie ma tabu, jest miłość
Trochę późno zabrałam się za ten film, tym niemniej gorąco polecam! Ostatnia rodzina Matuszyńskiego to moim zdaniem obraz wybitny. Niezwykle zrównoważony, oszczędny i bez tez, w dodatku zrobiony ze skromnością, pochyloną głową i pełen pokory. Oczywiście emocjonalnie trudny i poruszający, ale jednak zrealizowany znakomicie, gra wszystkich aktorów wyborna. Jestem pewna, że przetrwa próbę czasu i …
Włosy Bazylii von Wilchek z okazji Dnia Kobiet
Pomyślałam, że kobieta tak związana z internetem jak postać z mojej książki, Bazylia von Wilchek, z całą pewnością opublikowałaby coś z okazji Dnia Kobiet. Byłby to fragment związany z wewnętrzną siłą, wspierającą kobiety w ich samostanowieniu. Coś, co nawiązywałoby do woli, pierwotnej, nieograniczonej witalności, doświadczenia i mądrości, które wszystkie w sobie nosimy. Bazylia przedstawiłaby obraz …
Czytaj dalej „Włosy Bazylii von Wilchek z okazji Dnia Kobiet”
Zapach zielonej papai, czyli lubię azjatyckie kino
Odświeżyłam sobie Zapach Zielonej Papai. Chodził za mną od tygodnia. Był czas, pewnie z dziesięć lat temu, kiedy sukcesywnie i pasjami oglądałam kino azjatyckie. Wykłócałam się wtedy zapiekle z moim przyjacielem Alexem, czy da się te filmy oglądać ze zrozumieniem, czy nie. On obstawał, że nie, ja że mnie to nie obchodzi, bo to kino …
Czytaj dalej „Zapach zielonej papai, czyli lubię azjatyckie kino”
Służąca Chan-wook Parka
Ech, Służąca Chan-wook Parka (2016) to kawał przyjemnie niepokojącego Kina. Dużo pięknego kobiecego seksu, obleśni i zboczeni faceci, emocje, wyszukane perwersyjne intrygi, niespodziewane zwroty akcji, wysmakowane wizualnie sceny – czyli Chan-wook Park w pełnej krasie. Tylko dla miłośników twardego azjatyckiego kina, przy którym europejsko-amerykańska pornografia jest jak uczennica w spódniczce, tyle że zezowata, z pryszczami …
City of Joy, 1992, dziś się już takich filmów nie robi
Kiedy w 2008 na ekrany wszedł światowy przebój Slumdog Millionaire, ktoś na jakimś forum polecił dwa filmy: Salaam Bombay! z 1988 i City of Joy z 1992 roku, z nieżyjącym już niestety Patrickiem Swayze. Oba miały być bardziej autentyczne, kręcone na ulicach Bombaju, w prawdziwych slumsach. Otóż były. Poruszający Salaam Bombay! obejrzałam od razu, natomiast …
Czytaj dalej „City of Joy, 1992, dziś się już takich filmów nie robi”
Sunspring, tłumaczę wywiad ze Sztuczną Inteligencją
Właśnie powstał pierwszy krótki film SF, Sunspring, którego scenariusz w całości został napisany przez Sztuczną Inteligencję. Scenariusz powstał po przeanalizowaniu przez SI, przedstawiającą się imieniem Benjamin, dziesiątek fantastycznych scenariuszy filmowych. Wynika z niego, że dla SI ulubionymi słowami ludzkości są: „nie wiem” i „nie rozumiem”, zaś najważniejszym motywem splecione ze sobą miłość i śmierć. „Nie …
Czytaj dalej „Sunspring, tłumaczę wywiad ze Sztuczną Inteligencją”