Jak już Kochanowski pisał: „Szlachetne Podkarpacie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż nie skosztujesz”, tako i ja rzekę. Jedźcie i kosztujcie, bo więcej niż warto. Byłam cztery razy i pojadę jeszcze, bo każdy raz utwierdza mnie w przekonaniu, że ta część Polski smakuje znakomicie. Szczególnie, że tym razem odwiedziliśmy aż trzy bardzo dobre restauracje …
Archiwum kategorii:Podróże
Gorce, bacówki i piece kaflowe z blachą
Małe muzeum w Wiejskim Ośrodku Kultury w Ochotnicy Górnej nie robiłoby zapewne zbyt wielkiego wrażenia, gdyby nie oprowadzający po nim pan Zdzisław Błachut. Samą historią wsi, jak zresztą również wcześniejszą wizytą w Chochołowie czy na zamku w Chęcinach, studenci włoskiego Slow Foodu (czytaj początek) nie byli zbytnio zainteresowani – dlaczego odkryłam dopiero ostatniego dnia, kiedy …
Hala Majerz i oscypki Komperdy
Porządkuję zdjęcia z ostatniego wyjazdu ze slowfoodowymi studentami Uniwersytetu Nauk Gastronomicznych w Pollenzo. Zrobiliśmy w pięć dni jakieś 1500 km kulinarnej podróży po świętokrzyskim, małopolskim i podkarpackim. Trzeba przyznać, że jedzenie pięciu posiłków dziennie, złożonych z co najmniej kilkunastu dań każdy jest zajęciem dość bolesnym. Tym boleśniejszym, im pyszniej i obficiej przyjmuje się gości, a …
Dubiecko vs. Kombornia czy Kombornia plus Dubiecko?
Leżą w odległości jakiejś godziny drogi od siebie – Zamek Dubiecko i Dwór Kombornia. Oba na Szlaku Podkarpackie Smaki trochę konkurują, trochę się uzupełniają. Powodują, że dla kogoś, kto lubi urozmaicenia, wypad na weekend w tamtym kierunku staje się i ciekawszy i wart zachodu. Dwór w Komborni cieszy się nieco wyższym standardem hotelowym. Posiada SPA, …
Czytaj dalej „Dubiecko vs. Kombornia czy Kombornia plus Dubiecko?”
Z czym się je Podkarpacie. Przemyśl-Bachórz-Dubiecko
Gdyby ktoś chciał zrobić krótki wypad w ten najbardziej południowo-wschodni zakątek Polski w Podkarpacie, nie powinien narzekać. Jest co zwiedzać i jest co jeść! Nie jesteśmy krajem bogatym, nie ma się więc co spodziewać super oferty, zapewniającej rozrywkę w jednym miejscu na długo, dlatego proponuję trochę więcej mobilności na trasie. Ile byśmy nie narzekali na …
Czytaj dalej „Z czym się je Podkarpacie. Przemyśl-Bachórz-Dubiecko”
Z czym się je Podkapracie. Smaki dzieciństwa.
Przypomniała mi się nagle moja nie tak dawna podróż do Norwegii sprzed paru lat. Nie zastanawiam się nad nią zbyt wiele, jednak w momentach, w których chcę sięgnąć po wdrukowane w mój organizm smaki dzieciństwa, podświadomość czemuś pokazuje mi wspomnienie sędziwej seniorki rodu mojego przyjaciela w Setermoen. Nie mam pojęcia dlaczego w tych chwilach nie …
Czytaj dalej „Z czym się je Podkapracie. Smaki dzieciństwa.”
Kraków Pradze nie podskoczy, ale Polska ma ciekawe alternatywy turystyczne
W 2006 roku opuszczałam Pragę z myślą, że nie rozumiem tego miasta i nie chcę do niego wracać. Teraz, dziewięć lat później, opuszczałam ją z myślą, że jej nie rozumiem i że muszę do niej wrócić. Już inaczej, przygotowana, a przede wszystkim z jakimś lokalesem, Prażaninem, kimś, kto pokaże mi miasto od swojej strony. Pierwsze …
Czytaj dalej „Kraków Pradze nie podskoczy, ale Polska ma ciekawe alternatywy turystyczne”
Tradycje kulinarne na Podkarpaciu. Gdzie te smaki dzisiaj?
W Rzeszowie nigdy nie byłam inaczej niż w pociągu przejazdem w stronę Przemyśla i Ukrainy, ale w końcu musiało się stać. Jest tam takie Stowarzyszenie Pro Carpathia, które zrzesza ciekawych ludzi, udowadniających, że na tak zwanej prowincji dzieje się wiele dobrego. Szczególnie w tym obszarze, który dotyczy mojej słabości, czyli dobrego jedzenia. Właśnie oglądam sobie …
Czytaj dalej „Tradycje kulinarne na Podkarpaciu. Gdzie te smaki dzisiaj?”
Koza z nosa, traktat o podróży zagrożonej estetycznie
Musiałam udać się po coś do Nowego Targu, pozałatwiać jakieś papierki. W do połowy pełnym (choć, żeby w tym przypadku zaprezentować myślenie pozytywne powinnam powiedzieć – w do połowy pustym) autobusie wybrałam siedzenie mniej więcej pośrodku. Liczyłam na najbardziej docieploną przestrzeń i zminimalizowaną strefę drgań. Według swojej znajomości autobusów powinnam siedzieć blisko dmuchawy, jednak nie …
Czytaj dalej „Koza z nosa, traktat o podróży zagrożonej estetycznie”
Boston, urokliwa mieszanka kolonialna
W 2004 roku spędziłam dwa miesiące w Cambridge, w Massachusetts na Harvardzkiej Letniej Szkole. O Cambridge mówią, że to wieś za rzeką, przez którą prowadziły ścieżki dla krów na pastwiska. A jednak to tam właśnie znajdują się jedne z najbardziej przodujących ośrodków uniwersyteckich na świecie – Harvard i MIT. Ze swojego rezydenckiego mieszkania na 7 …