Z okazji Festiwalu Pięciu Smaków do Polski zawitało bhutańskie kino (link), a kto czytał moją powieść, ten wie, że jej akcja toczy się właśnie w Bhutanie. Jasne było, że się wybiorę, szczególnie że polska premiera przypadła na dzień po moich urodzinach! W Krakowie grają go w Kice, niedużym offowym kinie, w którym jest salka na …
Archiwum tagu:film
Jak zostałam producentką filmową (albo prawie)
Fale na wodzie mają w sobie magiczną moc. Wrzucasz kamyk w jednym miejscu, a on porusza spokojną toń, wprawia ją w drżenie całkiem gdzie indziej. Pierwsze koło. Drugie koło. Trzecie koło. Tak po kręgach rozchodzi się treść, przemieniając się w coś zupełnie innego, interpretując samą siebie. Kiedy w 2015 roku dla żartu zaczęłam spisywać historię …
Czytaj dalej „Jak zostałam producentką filmową (albo prawie)”
Ostatnia rodzina, nie ma tabu, jest miłość
Trochę późno zabrałam się za ten film, tym niemniej gorąco polecam! Ostatnia rodzina Matuszyńskiego to moim zdaniem obraz wybitny. Niezwykle zrównoważony, oszczędny i bez tez, w dodatku zrobiony ze skromnością, pochyloną głową i pełen pokory. Oczywiście emocjonalnie trudny i poruszający, ale jednak zrealizowany znakomicie, gra wszystkich aktorów wyborna. Jestem pewna, że przetrwa próbę czasu i …
Zapach zielonej papai, czyli lubię azjatyckie kino
Odświeżyłam sobie Zapach Zielonej Papai. Chodził za mną od tygodnia. Był czas, pewnie z dziesięć lat temu, kiedy sukcesywnie i pasjami oglądałam kino azjatyckie. Wykłócałam się wtedy zapiekle z moim przyjacielem Alexem, czy da się te filmy oglądać ze zrozumieniem, czy nie. On obstawał, że nie, ja że mnie to nie obchodzi, bo to kino …
Czytaj dalej „Zapach zielonej papai, czyli lubię azjatyckie kino”
Służąca Chan-wook Parka
Ech, Służąca Chan-wook Parka (2016) to kawał przyjemnie niepokojącego Kina. Dużo pięknego kobiecego seksu, obleśni i zboczeni faceci, emocje, wyszukane perwersyjne intrygi, niespodziewane zwroty akcji, wysmakowane wizualnie sceny – czyli Chan-wook Park w pełnej krasie. Tylko dla miłośników twardego azjatyckiego kina, przy którym europejsko-amerykańska pornografia jest jak uczennica w spódniczce, tyle że zezowata, z pryszczami …
City of Joy, 1992, dziś się już takich filmów nie robi
Kiedy w 2008 na ekrany wszedł światowy przebój Slumdog Millionaire, ktoś na jakimś forum polecił dwa filmy: Salaam Bombay! z 1988 i City of Joy z 1992 roku, z nieżyjącym już niestety Patrickiem Swayze. Oba miały być bardziej autentyczne, kręcone na ulicach Bombaju, w prawdziwych slumsach. Otóż były. Poruszający Salaam Bombay! obejrzałam od razu, natomiast …
Czytaj dalej „City of Joy, 1992, dziś się już takich filmów nie robi”
Sunspring, tłumaczę wywiad ze Sztuczną Inteligencją
Właśnie powstał pierwszy krótki film SF, Sunspring, którego scenariusz w całości został napisany przez Sztuczną Inteligencję. Scenariusz powstał po przeanalizowaniu przez SI, przedstawiającą się imieniem Benjamin, dziesiątek fantastycznych scenariuszy filmowych. Wynika z niego, że dla SI ulubionymi słowami ludzkości są: „nie wiem” i „nie rozumiem”, zaś najważniejszym motywem splecione ze sobą miłość i śmierć. „Nie …
Czytaj dalej „Sunspring, tłumaczę wywiad ze Sztuczną Inteligencją”
The Mission, 1986, poruszająco piękny
Misja, znakomity film. Nic się nie zestarzał, mimo 30 lat, tylko Irons, DeNiro i Neeson młodsi, piękniejsi, seksowniejsi. Niewiele pamiętałam, prawie nic, a film ponownie okazał się prawdziwą ucztą – dla oka i dla ucha. Muzyka Morricone poruszyła jakiś struny w moim sercu, przypomniała mi piękne gniewne lata 90., kiedy kształtowała się moja osobowość. Między …
Zjawa (Revenant) 2015, nie taki denny film
Obejrzałam wreszcie Zjawę, żeby się w Oscarach zorientować. Dużo psioczeń na ten film, a dla mnie może być. Naturalistyczny, brudny, psychologicznie kierowany niskimi pobudkami. Niezależnie od strony – Amerykanie, Francuzi, Indianie – zero cywilizacji w człowieku, tylko dziki, zwierzęcy instynkt przetrwania. Nie chce mi się tego filmu głęboko analizować, bo jest niemiło i niefilozoficznie ciężki, …
Slow West to nie western
Nie mam pojęcia, jakie recenzje ma Slow West, gdzie nie gdzie jeszcze grane w kinach. Nie czytałam, zgaduję tylko, że średnie. Zgaduję, że może się nie podobać, bo ani to western, ani przygoda, ani choćby melodramat. Bo to w ogóle nie jest film. To coś na kształt naszej – dzieci wychowanych na opowieściach o Dzikim …