Odkąd wydałam swoją baśń dla dorosłych, „Sto siedemdziesiątą pierwszą podróż Bazylii von Wilchek”, często jestem pytana, o co chodzi z tym rzadkim gatunkiem literackim. Odpowiedź jest całkiem prosta – formuła baśni wyrasta z moich osobistych doświadczeń. Urodziłam się w górach i od dziecka słuchałam magicznych opowieści silnych góralskich kobiet. Zapadły mi głęboko w serce i …
Archiwum tagu:Gorce
Czy polska gościnność istnieje? Tradycje honorowania gości
Czasem zastanawiam się, co tak naprawdę oznacza tradycyjna polska gościnność. Bo ona raz jest, a raz jej nie ma. Myślę tak ogólnie o tym, czy jesteśmy, czy nie jesteśmy gościnni i w jakim wymiarze. Bo razem z rokiem 2015 bardzo dużo moich osobistych mitów i wyobrażeń na temat polskości zaczęło domagać się wyjaśnień. Na przykład …
Czytaj dalej „Czy polska gościnność istnieje? Tradycje honorowania gości”
Suszony bób – rarytas góralski w kuchni
Niekiedy pamięć płata figle. Na ostatnie Terra Madre ściągnęłam górali z mojej rodzinnej Ochotnicy. Przywieźli sporo lokalnych ciekawostek, między innymi suszony bób górski. Ależ się zdziwiłam – jak to bób SUSZONY?! Tadek z Cyrhli (Gospodarstwo Ekologiczne Cyrhla) miał prostą odpowiedź: „Normalnie suszony. Przecież kiedyś tylko się suszyło”. Naprawdę parę dni zajęło mi przekopywanie pamięci, zanim …
Gorce, bacówki i piece kaflowe z blachą
Małe muzeum w Wiejskim Ośrodku Kultury w Ochotnicy Górnej nie robiłoby zapewne zbyt wielkiego wrażenia, gdyby nie oprowadzający po nim pan Zdzisław Błachut. Samą historią wsi, jak zresztą również wcześniejszą wizytą w Chochołowie czy na zamku w Chęcinach, studenci włoskiego Slow Foodu (czytaj początek) nie byli zbytnio zainteresowani – dlaczego odkryłam dopiero ostatniego dnia, kiedy …
Koza z nosa, traktat o podróży zagrożonej estetycznie
Musiałam udać się po coś do Nowego Targu, pozałatwiać jakieś papierki. W do połowy pełnym (choć, żeby w tym przypadku zaprezentować myślenie pozytywne powinnam powiedzieć – w do połowy pustym) autobusie wybrałam siedzenie mniej więcej pośrodku. Liczyłam na najbardziej docieploną przestrzeń i zminimalizowaną strefę drgań. Według swojej znajomości autobusów powinnam siedzieć blisko dmuchawy, jednak nie …
Czytaj dalej „Koza z nosa, traktat o podróży zagrożonej estetycznie”
Opowieść o miodzie we flaszkach po wódce
Przywiózł mi brat ze wsi dwie butelki miodu. Dokładnie tak – butelki. Takie zwykłe po wódce. Zapomniałam już, że kiedyś miód lało się tylko do butelek, a nie jak teraz do słoików. Szkoda tylko, że flaszki jakieś takie współczesne, a nie starodawne po Stołecznej czy Żytniej… Od razu przypomniał mi się dziadek, kiedy jeszcze miał …