Piąty brat. To całe umieranie…

Cztery lata. Tyle minęło od śmierci mojego najmłodszego Brata. Chyba też mniej więcej tyle, ile rodzina potrzebowała, żeby znormalnieć. Rodzice, żeby zacząć swoje życie w wolności od niepełnosprawnego dziecka. Ja, by przedefiniować sobie pojęcie domu i rodziny, której osią zawsze był On. Tyle czasu, by nowy, najmłodszy członek rodziny wypełnił tamto (puste) miejsce. Patrzę na …

Zawsze jest inaczej. Życie z Downem

12 października 2010, Rozmawiałam z zaprzyjaźnioną matką z rodziny zastępczej. Ma bliźniaków z FAS, zastanawia się nad półtoraroczną dziewczynką z Downem, której się zrzekli rodzice, a która jeśli nie trafi od ręki do adopcji wyląduje w przytułku na całe życie (to się nazywają ludzkie przepisy!). Pytała mnie, jak to jest z Muminkiem. Mówię, że trzeba …

Intymność doświadczania śmierci. To całe umieranie…

Oswajanie śmierci kogoś bardzo bliskiego trwa. Jest procesem, którego nie warto wypierać, ani przyspieszać. Czas żałoby, czas refleksji, czas akceptacji są jednakowo ważne, co pragnienie ukojenia, zapomnienia. Czas leczy rany, i trzeba pozwolić mu działać. Trzy lata trwało normowanie życia w naszej rodzinie i dopiero teraz, po czwartym roku od śmierci, można powiedzieć, że proces …

Życie z Downem. Choroby i ból

To bardzo prywatna seria moich zapisów z okresu, w którym zmarł mój najmłodszy brat z zespołem Downa. Publikuję je dla tych, którzy również stracili członka specjalnej troski w swojej rodzinie. Kiedy żyją, zajmują dużo czasu i przestrzeni, kiedy odchodzą, zostawiają ogromną pustkę. Czasem chce się ich sobie po prostu przypomnieć. 29 sierpnia 2010, Piąty Brat …

Śmierć jest prawdziwa

Tekst napisany jeden dzień po śmierci mojego najmłodszego brata, 27. 08. 2010. Wczoraj o 19.05 Piąty Brat zgasł w szpitalu w Nowym Targu na moich rękach. Zrobił to tak cicho, tak spokojnie, że nie dociera do mnie, że tym razem stało się to naprawdę. Przecież już tyle razy umierał. Już tyle razy słyszałam, że to kwestia …

Wigilia i dorosłość

Nigdy nie lubiłam świąt. Albo przynajmniej odkąd przeprowadziliśmy się od nowego domu. Wszystko, co kiedykolwiek kojarzyło mi się ze świętami, wiązało się też z moim minionym dzieciństwem, a więc z naszym starym, drewnianym domem, w pewnym momencie zniknęło. Wszystkie te maleńkie drobiazgi, które pamiętam, a które budowały klimat świąt – rozgrzane piece kaflowe, zapach pasty …

Zabierz Mumina do knajpy. Życie z Downem

Dziś mija rok od śmierci mojego Piątego Brata. Piąty Brat był Downem. Był najmłodszy z nas, rozpuszczony jak dziadowski bicz, jednocześnie słodki jak peerelowska landrynka. Długo chorował, dużo cierpiał, w końcu odszedł. Spajał nasze życie rodzinne, bo był częścią rodziny. Nigdy się go nie wstydziliśmy, nigdy go nie ukrywaliśmy. Bywał z nami w miejscach publicznych, byliśmy …