Dziś mija rok od śmierci mojego Piątego Brata. Piąty Brat był Downem. Był najmłodszy z nas, rozpuszczony jak dziadowski bicz, jednocześnie słodki jak peerelowska landrynka. Długo chorował, dużo cierpiał, w końcu odszedł. Spajał nasze życie rodzinne, bo był częścią rodziny. Nigdy się go nie wstydziliśmy, nigdy go nie ukrywaliśmy. Bywał z nami w miejscach publicznych, byliśmy …