Jako bardzo leniwy człowiek, staram się gotować tylko wtedy, kiedy najdzie mnie ochota i zrobię to z przyjemnością, albo kiedy dopadnie mnie głód, bo wszystko co miałam już zjadłam. Dlatego gotuję stosunkowo dużo na raz i wkładam do słoików co się tylko da. Lubię gotować gęste zupy z ogromną ilością składników, bo w ten sposób zapewniam sobie wszystkie potrzebne w ciągu dnia składniki, w dodatku w najzdrowszej – gotowanej – formie. Po otwarciu wystarczy dodać dowolnej zieleniny czy sałaty, cytryny, sosu sojowego, miso, octu balsamicznego czy winnego, albo przyprawy i gotowe.

Kaśka: Dzień dobry. a ja mam pytanie odnośnie wekowania, w którym nie mam doświadczenia, i będę wdzięczna za podzielenie się swoją wiedzą. Czy wrzącą zupę należy przelać do gorących od przelania wrzątkiem słoików? Po wystygnięciu należy je przechowywać w lodówce czy mogą czekać w szafce? Jaki jest z Pani doświadczenia termin zjadliwości? Słyszałam też, że zup z fasolą, porem lub cebulą nie powinno się wekować, bo choć zupa będzie smakować w porządku, to mogły zajść już tam jakieś procesy zakwaszające. Czy rzeczywiście tak jest, i zupy z tymi produktami szybciej się psują?

Ja robię dokładnie tak – przelewam dokładnie wrzątkiem umyte słoiki i pokrywki, gorącą zupę wlewam do słoika, wycieram dokładnie jednorazowym ręcznikiem brzegi słoika, zakręcam, odwracam do góry nogami i zostawiam na jakiś czas, żeby wieczka zassały.

Jeśli zassą to się nie przejmuję, zostawiam w szafce. Jeśli któreś puściło, to wyrzucam pokrywkę, chowam do lodówki i traktuję jako niezawekowane. Właściwie nie zdarzyło mi się, żeby mi się jakaś zupa zepsuła, co najwyżej niektóre składniki rozmiękczają się za bardzo. Staram się zjadać takie weki w ciągu najbliższych dni, ale czasem wyciągnę jakiś zapomniany słoik po tygodniu, dwóch – jest w porządku, choć niekiedy traci na smaku, w zależności od składników.

Tak samo postępuję w przypadku przygotowywania przetworów na zimę, choć tutaj dokładam szczególnego starania do wyparzenia słoików i pokrywek i dodatkowo pasteryzuję, czyli gotuję 15-20 minut zawekowane słoiki dnami do dołu w dużym garnku z wodą.

Co do pora, cebuli, czosnku i szpinaku – tych staram się nie wekować, zwłaszcza jeśli są krótko gotowane, bo zwykle fermentują. Cebula dobrze uwędzona nie psuje zupy, ale wrzucony pod koniec gotowania czosnek praktycznie na bank się zepsuje. Jeśli planuję dodać te składniki, to wekuję potrawę przed, albo po zawekowaniu wkładam do lodówki i staram się jak najszybciej zjeść. Na pewno wekowanie przedłuża czas o parę dni bez żadnego problemu.

Pasteryzacja jest konieczna w celu uniknięcia zatruć jadem kiełbasianym – wybrzuszone wieczko klasyfikuje słoik do wyrzucenia. Wyrzuć też wszystko, co ma podejrzany zapach, zwłaszcza zjełczałego tłuszczu.

Wygodny słoik na zupę. Wystarczy wrzącą zupę prosto z garnka przelać do słoików, zakręcić, postawić na wieczku i jedzenie zapasteryzowane na kilka dni…